Home Aktualności Mobbing w pracy 2018. Kobieta vs. mężczyzna – walka płci o status...

Mobbing w pracy 2018. Kobieta vs. mężczyzna – walka płci o status lepszego szefa

Mobbing w pracy 2018. Nasze prawdziwe historie – kobiety. Jeśli znajdujesz się w podobnej okoliczności, doświadczyłaś mobbingu, potrzebujesz wsparcia, rozmowy, odpowiedzi – napisz do nas. Nasz zespół ekspertów z przyjemnością pomoże, odpowie na każde pytanie. Klub Marka jest kobietą Businesswoman Club – Twoja silna strona kobiecości, przyłącz się, www.mjkorg.janwaski.stronazen.pl // napisz do nas: redakcja@biznesnafali.pl

1042
0
SHARE

Mobbing w pracy 2018. Nasze prawdziwe historie – kobiety. Jeśli znajdujesz się w podobnej okoliczności, doświadczyłaś mobbingu, potrzebujesz wsparcia, rozmowy, odpowiedzi – napisz do nas. Nasz zespół ekspertów z przyjemnością pomoże, odpowie na każde pytanie. Klub Marka jest kobietą Businesswoman Club – Twoja silna strona kobiecości, przyłącz się, www.mjkorg.janwaski.stronazen.pl // napisz do nas: redakcja@biznesnafali.pl

Przeczytaj więcej o nas, w zakładce KLUB
http://www.markajestkobieta.pl/klub-kobiety-na-fali/

Biorąc pod uwagę moje kilkuletnie, aczkolwiek dość burzliwe doświadczenie, śmiało mogę powiedzieć, że lepszym szefem, w moim odczuciu, jest mężczyzna. Niestety. Jestem kobietą i przykro mi tak twierdzić, bo kibicuję nam, walczę o nasze prawa, cieszę się z każdego sukcesu, który osiąga jedna z nas. Jestem też dobrym obserwatorem i niestety doświadczyłam dużo złego właśnie ze strony kobiet. Nigdy nie sądziłam, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. A już na pewno nie wierzyłam, że coś takiego może spotkać właśnie mnie. Z zastraszaniem, poniżaniem, upokarzaniem i ośmieszaniem włącznie.

Żaden mężczyzna nie wykazał się wobec mnie taką podłością, żaden też mnie nie upokorzył ani nie potraktował z góry tak jak zrobiły to kobiety.

Owszem, nieraz złożyli mi niemoralną propozycję, ale przecież to ode mnie zależy czy ją przyjmę czy też nie. Zresztą to tylko faceci. Oni kierują się wzrokiem, a kobiety emocjami. I w tym jest nasz problem.

Moją karierę rozpoczęłam dziesięć lat temu, od pracy w banku. Moim szefem był mężczyzna. Pierwsza praca i pierwszy szef. Był wymagający, miał trudności z docenianiem pracowników, nie zawsze dogadywaliśmy się, ale nigdy nie zachował się niepoprawnie, ujmując mojej wartości. Nigdy, podczas tych pięciu lat, nie czułam się przez niego poniżona ani ośmieszona. Potrafił przyznać się do błędu, przeprosić. Nie ma ludzi idealnych i tym bardziej żaden szef taki nie jest. No bo jego wadą jest już fakt bycia szefem 😉

Czego dowiedziałam się o sobie, dzięki mojemu bankowemu doświadczeniu?

Tego, że wyśpisz się dopiero wtedy, gdy będziesz miał czyste sumienie kładąc się do łóżka po długim dniu pracy. Dowiedziałam się również tego, że dzięki życzliwości i uprzejmości możemy dokonać niemożliwego. A także tego, że mam więcej cierpliwości do dzieci i starszych ludzi niż do moich rówieśników. Oraz tego, że nigdy więcej nie chcę już pracować w sprzedaży. I czy miałby to być kolejny oddział innego banku, sklep, call center czy inna firma sprzedażowa to po prostu nie jest to zajęcie dla mnie. Nie potrafię sprzedawać usług ani produktów, w których jakość i uczciwość nie wierzę.

Zapragnęłam zmiany. Gdy wkradła się w moje życie monotonia i poczułam, że już się nie rozwijam, a tylko stoję w miejscu, postanowiłam zmienić pracę.

Cieszyłam się, bo z miejsca pełnego testosteronu przeniosłam się do świata, którym rządziły kobiety, a co za tym idzie – ich hormony.

I szybko tego pożałowałam. Moja druga praca, po której dochodziłam do siebie przez kilka miesięcy walcząc z depresją, okazała się najgorszym z możliwych wyborów.

Nie uwierzycie, ale zaczęłam sprzedawać powierzchnie reklamowe na łamach kobiecych czasopism w jednym z warszawskich wydawnictw. Tak, siebie też zaskoczyłam tą decyzją.

A dlaczego? Widać los miał na mnie jakiś plan. A ja stwierdziłam, że może sprzedaż w bardziej przyjaznym środowisku, wśród kobiet i produktów dedykowanych kobietom, będzie łatwiejsza.

Bo co jest trudnego w sprzedaży powierzchni reklamowych w babskich czasopismach, mówiących o tym, że najważniejsze jest to, żebyśmy czuły się piękne i wierzyły w swoją wartość bez względu na wszystko. Na kolejnych stronach redaktorzy podają nam 10 ćwiczeń, dzięki którym uzyskasz beach body w zaledwie tydzień, a na koniec otrzymujesz cudowny przepis na beze z kremem z mascarpone, której po prostu musisz skosztować. Nie ma w tym nic trudnego!

Pod warunkiem, że sprzyjają nam ludzie i okoliczności, a także szczęście. Uwierzyłam, że tym razem może się udać. I niewiele brakowało.  Gdyby nie dwie kobiety w podeszłym wieku, które postanowiły zrujnować mi psychikę.

Nigdy nie sądziłam, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. A już na pewno nie wierzyłam, że coś takiego może spotkać właśnie mnie. Bo o mobbingu chciałabym tu wspomnieć.

A czym jest mobbing? Według kodeksu pracy, a dokładnie jego artykułu 94, paragrafu 2: „Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników”. W tym przypadku tym nieszczęśliwym pracownikiem byłam ja.

Byłam zastraszana, poniżana, upokarzana i ośmieszana w oczach moich współpracowników oraz klientów przez osoby, których życie dalekie było od ideału, a one postanowiły wyładować wszystkie swoje frustracje właśnie na mnie.

Droga do pracy wiązała się z bólem brzucha, nudnościami oraz ogólnym smutkiem i apatią. Na nic nie miałam ochoty. Z wiecznie uśmiechniętej dziewczyny stałam się jej totalnym przeciwieństwem.

Były to początki depresji. Depresji, która dość szybko i na dość długo zagościła w moim życiu. Po jakimś czasie znajomi pytali się mnie: ale jak to możliwe? Ty? Wiecznie roześmiana? Wieczna optymistka? Z uśmiechem od ucha do ucha?

Przeszłam przez piekło pracując dla kobiet – szefów. Obydwie były dużo starsze ode mnie. Każda z nich nie miała łatwo w życiu – nowotwór, mastektomia, samotne macierzyństwo, złamane serce, rozwód… ale czy to upoważniało je do wyżywania się, poniżania, wylewania swoich frustracji na drugiego człowieka? Nie!

Wtedy nie potrafiłam powiedzieć STOP ich traktowaniu. Bałam się. Bałam się ich, bałam się utraty pracy, bałam się porażki, bałam się, że nie będę miała środków na spłatę kredytu. Głupota!

Postawiłam kredyt przed własnym zdrowiem. Moje życie opanował strach. Nienawidziłam tej pracy, nienawidziłam tych kobiet i zaczynałam nienawidzić moje życie, które nie zasługiwało na to.

Depresja, terapia, leki, bez których nie mogłam normalnie funkcjonować, złe myśli, które owładnęły moją głową. Walczyłam długo.

I wygrałam! Pokonałam chorobę i pomimo tego, że tamte dwie doprowadziły do mojego niesłusznego zwolnienia, a niesłuszność tej decyzji udowodniłam w Sądzie Pracy, to uważam, że osiągnęłam sukces!

Przeszłam przez moje osobiste, małe piekiełko i wydostałam się z niego dzięki najbliższym i terapii. Zrozumiałam, że pomoc psychiatry to nie wstyd. Wstydem jest poniżanie ludzi.

Często zadaję sobie pytanie dlaczego dawałam się tak traktować? Dlaczego nic nie warte osoby zaburzyły moje poczucie własnej wartości? Jak w kilka chwili ktoś mógł zniszczyć moją pewność siebie, którą budowałam przez całe życie?

Dlatego, że to szef? A kim takim jest szef, że ma do tego prawo? To tylko człowiek, który może ma większe kompetencje? Ale nie zawsze. Może ma większe doświadczenie? Z pewnością. A może po prostu miał więcej szczęścia, lepsze znajomości? Prawdopodobnie. Ale na pewno nie ma prawa poniżać ludzi, którzy dla niego pracują.

Dziś dużo się zmieniło w mojej ocenie tamtego okresu. Cieszę się, że przeszłam przez to wszystko, bo wielu rzeczy dzięki temu doświadczeniu nauczyłam się. O sobie i o życiu. Jedno jest pewne. Już nigdy nie pozwolę się tak potraktować, nie pozwolę się ośmieszyć, poniżyć w imię pracy, kariery, w imię czegokolwiek. Każdy człowiek zasługuje na szacunek.

Zrozumiałam, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, bo wielu z nich straciłam, gdy zrezygnowałam z życia i stałam się totalnie aspołeczna. Zrozumiałam, że zdrowie jest najważniejsze, a ja moje zniszczyłam przez stres jakiego wtedy doświadczyłam. I już go nie odzyskam.

Dziś znowu pracuję dla mężczyzny – człowieka, który jest życzliwy i uprzejmy nie tylko dla prezesów wielkich korporacji, z którymi ma na co dzień do czynienia, ale i dla kelnerki, pani sprzątającej czy ochroniarza. To świadczy o jego klasie. Ale przede wszystkim jest wspaniały dla mnie. Jest świetnym liderem, a nie pozbawionym skrupułów przywódcą.  Jest mądry dzięki doświadczeniu zdobytemu w życiu, a nie dzięki byle lepszym studiom. Potrafi wspierać, doceniać, nagradzać. Codziennie rano cieszę się, że idę do pracy.

Nawet po urlopie wracam z radością do biura. A wy? Jak się czujecie po urlopie? Ogarnia was radość czy obezwładnia strach i smutek? Może warto zastanowić się nad tym? Może warto coś w końcu zmienić, zanim będzie za późno?

A co do kobiet – szefów. Ja trafiłam na takie, które chyba czegoś mi zazdrościły. Może tego, że jestem w sile wieku i wciąż uśmiechnięta oraz pozbawiona zmartwień więc postanowiły mi psychicznie dokopać i pokazać, że życie nie jest takie cudowne jak mi się wydaje.

Ale ja o tym już wcześniej się przekonałam, tyle że one nie wiedziały o tym. Nie wiedziały tego, że i ja straciłam miłość, spędziłam kilka miesięcy na OIOM-ie walcząc o życie Taty, a następnie przez kilka miesięcy na oddziałach neurologii i rehabilitacji. Że najbardziej na świecie marzę o własnej rodzinie, której póki co mieć nie mogę z przyczyn niezależnych ode mnie. Że zaliczyłam w życiu kilka spektakularnych porażek…

Tak łatwo osądzić kogoś po pozorach, niesłusznie ocenić, oczernić w oczach innych, skrytykować, nie poznając go nawet. Osobiście uważam, że aby mieć do tego prawo najpierw należy założyć jego buty i przejść tą samą drogą, którą on szedł. I wtedy oceniajmy, jeśli już chcemy to robić.

Kobiety są słabe, bo kierują nimi hormony. Kieruje nimi zazdrość. Kieruje nimi słabość. Ale przede wszystkim kierują nimi emocje. Tych cech nie posiadają mężczyźni na wysokich stanowiskach, których znam.

Kobieta potrafi przyjść do pracy i wyżyć się na innych za to, że pokłóciła się z mężem, że dzieci wyprowadziły ją z rana z równowagi, że matka ma pretensje, że tak rzadko ją odwiedza. Albo po prostu dlatego, że ma okres, tyle że okres ma się co miesiąc.

Mężczyzna zostawia wszystko przed drzwiami do biura, ewentualnie rzuci w powietrze kilka niecenzuralnych słów, walnie drzwiami. Bez względu na to  czy jest to szef czy kolega na równoległym stanowisku. Mężczyźni tacy są.

Nie obrażają się ot tak, nie strzelają focha, nie wykłócają, gdy wiedzą, że nie mają racji, nie są wyrachowani, kapryśni, przebiegli w stosunku do słabszego. Są rzeczowi, konkretni i według mnie są lepszymi szefami.

Chciałabym się mylić. Chciałabym mieć inne doświadczenia. Chciałabym znać więcej kobiet, które fantastycznie sprawdzają się w roli liderów. Chciałabym.

Ale może zanim zaczniemy być lepsze od mężczyzn jako liderki w wielkich korporacjach to zacznijmy być od nich lepsze na polskich drogach, przepuszczając siebie nawzajem, ustępując sobie miejsca. Kobiety kobietom wciąż mają z tym problem… Uśmiechajmy się do siebie, wspierajmy się, nie tylko na wielkich wiecach, ale na co dzień. Tak po prostu. Tak po ludzku.

Napisała, doświadczyła: Małgorzata Czerwińska

Przeczytaj również poprzednią historię, bez ogródek – kliknij

A jaka jest twoja historia?! Szanujemy twoją anonimowość: redakcja@biznesnafali.pl, napisz, czekamy!  

Jeśli znajdujesz się w podobnej okoliczności, doświadczyłaś mobbingu w miejscu pracy, potrzebujesz wsparcia, rozmowy, odpowiedzi – napisz do nas. Nasz zespół ekspertów z przyjemnością pomoże, odpowie na każde pytanie.

Klub Marka jest kobietą Businesswoman Club – Twoja silna strona kobiecości, przyłącz się, www.mjkorg.janwaski.stronazen.pl // napisz do nas: redakcja@biznesnafali.pl

Przeczytaj więcej o nas, w zakładce KLUB
http://www.markajestkobieta.pl/klub-kobiety-na-fali/

Biznesnafali.pl – bo w życiu jak w biznesie, warto być na fali :: nasz medialny partner, biznesowe okno na świat współpracy i wzrastania :: www.biznesnafali.pl

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here