Home Aktualności Kobiety kobietom, lekcja życia i wewnętrzny głos intuicji. Jolanta Golianek

Kobiety kobietom, lekcja życia i wewnętrzny głos intuicji. Jolanta Golianek

393
0
SHARE

Kobiety w biznesie powinny się wspierać. Trzymać razem w tym trudnym świecie, gdzie otaczają nas mężczyźni. A jednak jakiś czas temu coś zaskakującego mi się przytrafiło, dotknęło, poruszyło…

Kiedy we wrześniu 2016 roku pierwszy raz pojawiłam się na spotkaniu klubowym Marka jest kobietą, byłam oczarowana. Same kobiety, ze swoimi biznesami a jednak wspierające się między sobą. To, co tam przeżyłam – pierwszy raz z czymś takim się spotkałam, a jak wiecie, trochę lat już mam…

Do tamtej pory zawsze współpracowałam z mężczyznami, bo kobiety zawsze pokazywały wcześniej czy później swoją „drugą twarz”, prawdziwe oblicze. Niekoniecznie przyjemne, jak wiecie…

Tymczasem to właśnie tam, na spotkaniu Klubu Marka jest kobietą przekonałam się, że nie ma zazdrości między nami, nie ma robienia sobie różnego rodzaju świństwa. Że możemy pokazywać piękne wartości, szacunek, dojrzałość. I ja im zaufałam. Sama od tamtej pory dużo zyskałam. I choć mój biznes (o ile tak można nazwać) raczej więcej czerpie niż daje, to ja mogłam zaoferować swoją historię, to co teraz robię, szczerość, uśmiech, wrażliwość, całą siebie. I przyjęto mnie taką jaką jestem. Ja poznałam wspaniałe kobiety, które do dzisiaj są obok mnie, wspierają, cieszą się z moich małych sukcesów i pchają do przodu. Piszą, dzwonią, pytają co mogę jeszcze zmienić, co mogę jeszcze zrobić, ale zawsze powtarzają „zostań taką jaką jesteś, wrażliwą, emocjonalną, uśmiechniętą dziewczyną”.

I żyłam tak pięknie, do czasu…

Tylko tym razem już nie płakałam w poduszkę, a mogłam zadzwonić do Jarka, Prezesa naszego markowego klubu i opowiedzieć Mu, co mi się przytrafiło. Rozmawialiśmy długo, ja ze swoją wrażliwością i emocjami, a Jarek tym swoim spokojnym tonem uspokajał, koił ból, rozczarowanie. I pomógł.

Kiedy ktoś zaprasza ciebie do współpracy, a ty w tym wszystkim widzisz, że to coś dobrego, to chcesz współpracować. Zgadzasz się, otwierasz swoje serce.

Tymczasem ostatnio wobec mnie, tego dobrego serca, tej siebie, tego dobra dałam tyle, że na koniec dostałam porządnego kopniaka. Takiego kopniaka, jakbym się nie miała podnieść przez miesiąc. Od kogo? Od innej kobiety…

Zawsze myślałam, że jak dwie strony chcą coś dobrego zrobić (a w tym przypadku to ta druga strona by więcej zyskała), to chcesz iść w to z całego serca. Przecież mi też ktoś pomógł bezinteresownie, to teraz ja mogę się odwdzięczyć innym osobom.

Zawsze byłam dobra dla tamtej strony, zawsze służyłam pomocą, zawsze starałam się dopasować. Ale od jakiegoś czasu moja intuicja zaczęła mi podpowiadać, że coś tam nie gra, że czuje się okłamywana, wykorzystywana, że One zadają dziwne pytania, które nie powinny paść…

Wszystko zganiałam na to, że dopiero zaczynają, że człowiek uczy się na błędach itd.. Dałam im szansę. I czemu już wtedy do Jarka nie zadzwoniłam, czemu wtedy nie zapaliło się czerwone światełko, tylko utknęłam w pomarańczowym świetle (ostrzegawczym). Przecież Jarek znał tamtą stronę i co nie co o tych osobach…

Myślałam, że jak więcej osób jest zaproszonych do tamtego projektu to wszyscy są traktowani tak samo. Nie ma lepszych i gorszych. Wszyscy są równi i wszyscy to samo dostają…

Tymczasem chciano wykorzystać moją osobę, moją tragedię, moje blizny, moje ciało – tylko do czego? Bo nie wiem. Fakt, może ostatnio jest głośniej o mnie, ale to ja decyduję o sobie, co można pokazać i w jaki sposób. Chcę żeby szanowano mnie i moje ciało, a nie wykorzystano. Bo tak się poczułam. Nie zadbano o mój komfort psychiczny ani fizyczny, miałam tylko być „narzędziem” ich pracy. Czułam się źle, tak cholernie źle, a jednak brnęłam w to dalej. Przeżyłam ten ciężki dzień, choć psychicznie byłam bardziej wyczerpana niż fizycznie. I to jeszcze nie był koniec, jak się później okazało. To był przysłowiowy gwóźdź do trumny…

15672877_1215485901875553_6152983399379138828_n

Posądzono mnie, że robię swoją karierę na chorobie, że tamtą stronę okradłam (choć w biznesie jesteśmy jak dwa odległe bieguny, każdy co innego robi). Tak naprawdę chciano wykorzystać moja osobę bo poruszam się w innym środowisku, do którego tamta strona nie ma wejścia (kontakty do różnych osób). I tak oto zarzucano mi to słownie, pisemnie i przez media społecznościowe dosłownie wszystko. Krzyczano do mnie, grożono. I jeszcze ten dziwny ton, pretensjonalny, roszczeniowy…

Szalę goryczy przerwało, kiedy zaszantażowano mnie prawnikiem (choć wiedziałam, że tamta strona nie ma żadnych podstaw i to ja, gdybym chciała, mogłabym zaszkodzić jej. Ale to nie mój styl. Jak widać, ich, tak). Padło jeszcze kilka innych słów, bolesnych słów, bo związanych z moją akcją społeczną i z moimi bliznami. Z moją pierwszą wystawą, otwierającą całą akcję. I wtedy kolejny raz dostałam w twarz…

Bardzo szybko się otrząsnęłam. Zadziałałam prawnie, na piśmie i ze swoimi żądaniami, które tamta strona miała wykonać w ciągu jednego dnia. Byli w szoku, że było mnie stać na taki krok. Ochroniłam swoją osobę, swoje ciało, swoją tragedię. Nie pozwolę się krzywdzić, kiedy robię tyle dobrego. Nie pozwolę krzywdzić osób, które mi na co dzień pomagają i mnie wspierają.

Wiecie co, może i jestem wrażliwa ale jeszcze też potrafię twardo stąpać po ziemi i zareagować tak jak należy. Jeśli naprzeciw twojemu sercu, życzliwości, chęci pomocy, z drugiej strony wychodzi naprzeciw „groźba i prawnik” to naprawdę, świat stanął na głowie. Tych kobiet, na pewno.

15433794_620743204795015_7394224834247722092_n

Wniosek: ufać swojej intuicji.

A osoby, które rozpoczynają swoje biznesy, swoje projekty do których zapraszają innych, niech nauczą się rozmawiać z drugą stroną. Niech szanują wszystkich jednakowo, a przede wszystkim tak jakby sami chcieliby być traktowani. Jeżeli w biznesie będziemy nastawieni tylko na zysk, tylko na wykorzystanie drugiej strony – nic nie zdziałamy, nic nie osiągniemy. Czytajmy poradniki, chodźmy na szkolenia biznesowe, rozwojowe, a przede wszystkim z pokorą uczmy się od ludzi którzy już umieją poruszać się w biznesie.

To była dla mnie ciężka lekcja.

Teraz jestem pod dobrymi skrzydłami, moja osoba, moje blizny są chronione i nie pozwolą już mnie bardziej skrzywdzić.

Jolanta Golianek
Fundacja Poparzeni
Ambasadorka WellU

klub-zaproszenie2017

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here